Stefan Kucharzewski

Autor zdecydowanej większości tekstów piosenek.
Miłośnik długich postojów i krótkich etapów.
Sam o sobie mówi: "sługa niezdatny nikomu".

Stefan Kucharzewski stał się bohaterem artykułu prasowego, opublikowanego w Dzienniku Wschodnim z okazji rocznicy stanu wojennego. O tym, jak jego losy splotły się z losami Polski można przeczytać w artykule "Idę swoją drogą", do którego link jest tutaj

Piszcie do niego na adres e-mail: smok

A poniżej kilka jego tekstów piosenek.

MY SWOJE
Chciałby tak człowiek wzbić się do gwiazd
lub ruszyć z posad świata bryłę,
swoje pięć minut mieć choć raz,
zwalić ze stolców zady otyłe.

My swoje a światek swoje
i pomyj kubeł chlup.
Zły otwiera podwoje:
plugastwo sobie kup.

Ikara śladem szybowałby
w powietrza kryształowej toni,
kołtuńskie zakutane łby z cokołów,
piedestałów gonił.

Z młodości marzeń utkany tiul
na strzępy rwie się dziwnie łatwo,
rozmywa się tej ziemi sól.
Czyją dziś jesteśmy dziatwą?

NIE WIEM
Tylko raz
przechodzę traktem świat.
Jest wiele krętych dróg,
na których zginął ślad.

Ciągle nie wiem, nie wiem, nie wiem...gdzie jest cel.
Nie znam drogi, hen, po której tułam się.

Czas zmienia mnie
jak fala morski brzeg.
Poznałem smak miłości
i dziwny życia bieg.

Raniłem ją
zadrami moich słów.
Pokuty gorzki smak
i prośby, aby znów.

Idę tak,
co dane trzeba nieść.
Choć tak trudno trwać,
nie wolno upaść gdzieś.

Jednak nie wiem...
Ciągle nie wiem...
Ale nie wiem...
Chyba nie wiem...
Nie znam drogi, hen, po której tułam się.

PRÓG NADZIEI
Z marzeń był dzieciństwa ułożony świat,
pastelowe barwy trwały parę lat,
nagle coś zmąciło jasny obraz dnia.

A wszystko mogło być inaczej.
Dziś mówią: jeszcze się zobaczy.
Wczoraj nadzieja była w nas,
dziś inny czas.

Światła horyzontu widział każdy z nas,
miast gorącą głową sercem mierzył czas,
wiatr, przedziwna fala, przed oczami dno.

Pełni życia tchnieniem tętni lata blask,
zda się apogeum wytęsknionych łask,
znikąd jakby raptem smugi cienia mrok.

Patrząc w głąb bulwaru gdzieś przeżytych dni,
mgły snów o potędze zdaje się, że śni.
Zmierzch a z nieboskłonu majestatu blask.

I wszystko może być inaczej
Uwierz, jest szansa to zobaczyć,
jeśli przekroczyć będziesz mógł
nadziei próg.

PLAN MINIMUM
W biegu, roztargnieniu,
świńskim truchcie dnia
mija w oka mgnieniu,
gdzieś na oślep gna.

Jednak czasem,
choćby trochę,
zmień widzenia kąt.

Blaski i półcienie,
czasem mrok na wskroś,
złudy czując tchnienie
chce uchwycić coś.

Kakofonii dźwięki,
ton fałszywy nut,
śpiew syren tłem męki
czekania na cud.

Jednak czasem,
choćby trochę,
zmień widzenia kąt
. Prawdy światła snopem
obnażając błąd.

SŁUGA
Z polskiej ziemi wzrastałeś ku Panu,
Ziemi łez, morza cierpień i krzyży
Mając w sercu Królową – Marię, Matkę kochaną
I z przedpiekla do Nieba jest bliżej.

Zło dobrem, choć wszędy zwątpienia,
To jest nasza lekcja zadana.
Pamiętać, że Jezus kotwicą zbawienia,
Nie poddać się woli szatana.

Kiedy w oczach płonących nadzieją
Błysnął promyk – to Polska się zmienia.
Serca rosną, duch wzlata, wichry wolności wieją
I budzą się ludzkie sumienia.

Ty miłość, prawda i pokój,
Solidarność, pokuta, nie – wina.
Bóg-Honor-Ojczyzna, a z mroku
Dosięga cię ręka Kaina.

Z łask Krzyża budzą się grzesznicy,
Bóg męczeństwa nie śle byle komu,
Z Janem Pawłem śród świętych, po Jego prawicy,
Błogosławcie nam w drodze do Domu.

A ja sługa niezdatny nikomu,
Nie wiem nawet, co jutro mnie czeka.
Pozwól Panie spocząć na progu Twego domu
I pokłonić się choćby z daleka.
Zespół REWELERSI